czwartek, 20 marca 2008

Pink's Power!



o


Dziś w całkowicie innym stylu, ale ten śnieg za oknem tak mnie przygnębia, że musiałam sobie zrobić rozweselającą sesje:)
Spódnice kupiłam w tym tygodniu w SH. Szukałam dokładnie takiego kroju, ale kolor mógłby być mniej agresywny.. A ona wręcz bije po oczach! Złośliwie!
Wszystko pozostałe to stare elementy mojej garderoby.
A co do tła, to z racji minusowych temperatur na zewnątrz postanowiłam wykorzystać sposób sztywniary: zdjęcia z firnaką :)

Kolczyki, wisior - selfmade
torebka - camdentown
T-shirt - Troll
trampki - nike
spódnica - SH ok 6zł

10 komentarze:

Joanna s-style pisze...

podoba mi się zestawienie popieli z różem
pozatym wisior pierwsza klasa...:)

dulcynea pisze...

Spódnica bije po oczach, ale w żadnym wypadku nie złośliwie, tylko ślicznie i wiosennie. I dobrze, że mi przypomniałaś z tym camdentown, już dawno miałam sprawdzić, co u nich nowego :)
A co do dirty dancing 2, to wstyd przyznać, ale wolę od pierwotnej wersji, jak dla mnie Diego bije na głowę Patricka Swayze, ale o tym ciii :)

porsher pisze...

Super róż. Bardzo rozweselający i wesoły. Wyglądasz słodziutko, jak cukiereczek. Podoba mi się!

pangenialna pisze...

torebka świetna, chciałabym zobaczyć jak wygląda z bliska:) pozdrawiam!

Edytka pisze...

Ekstra super bomba=). Róź naprawdę zachcęca do wszystkiego. Ja lubię takie kolory;). Zresztą połączyłaś go ze stonowanym szarym więc wszystko ejst pod kontrolą=). Pozdrawiam!

cynamonki pisze...

Pangenialna, specjalnie dla Ciebie zbliżenie torebki:)
P.S. Torebki CAMDENTOWN uwielbiam, ich grafiki są genialne! Mam nawet jedną z moher babcią:)

vintage-gurus pisze...

Super torebeczka, rzadko się takie widuje;)Podziwiam oryginalność, zapraszamy do nas.

dulcynea pisze...

A ja dzisiaj oglądałam pierwszą część przy robieniu mazurka, i spodobało mi się jak nigdy. Wczułam się strasznie, zwłaszcza przy scenie końcowego tańca (którą przewijałam trzy razy, zamiast standardowych dwóch). Chyba gusta mi się zmieniają. Albo to to, że ostatnio oglądałam drugą część cztery razy z rzędu :)
A co do muzyki, to ja zawsze jestem lojalna i nigdy nie dochodzę do wniosku, że kiedyś słuchałam szmiry. Mam piosenki, których mogę słuchać w nieskończoność (standardowy przykład - ze "Snakes and ladders" Joss Stone, potrafię chodzić przez cały dzień ustawionym na repeat one na mp3, i jeszcze mi się nie znudziła, a odkryłam w lutym zeszłego roku :)), i zawsze zażarcie się kłócę, kiedy ktoś mi wmawia, że Kelly Osbourne to szmira (chociaż wiem, że w sumie tak).

Ależ się rozpisałam :)

juna pisze...

ale fajnie, powiedziałabym nawet że letnio i wakacyjnie :)

Anonimowy pisze...

Genialny strój i firanka też ładna ;)Pozdrawiam i zapraszam na fls.blog.onet.pl

Prześlij komentarz